Centra danych zmieniają nabywców baterii

Nowa kategoria nabywców wchodzi na rynek magazynowania energii – i nie budują oni farm wiatrowych

W Północnej Wirginii kolejka po nowe przyłączenia do sieci stała się na tyle długa, że niektórzy deweloperzy centrów danych przestali traktować dostęp do energii jako problem związany z zaopatrzeniem. Zaczęli traktować go jako zmienną przy wyborze lokalizacji.

Ponad jedna czwarta światowej pojemności hiperskalowej jest skoncentrowana w tym regionie, a jednak przedsiębiorstwa użyteczności publicznej mają trudności z absorpcją fali żądań dotyczących obciążenia, która ma niewiele precedensów w komercyjnym planowaniu energetycznym. Ograniczeniem nie jest wytwarzanie. Jest to infrastruktura fizyczna wymagana do przemieszczania energii z miejsca, gdzie jest dostępna, do miejsca, gdzie jest potrzebna — linie przesyłowe, podstacje, zgody na wzajemne połączenia — a infrastruktura ta działa w terminach, które nie mają związku z presją konkurencyjną napędzającą wdrażanie sztucznej inteligencji. Podobne presje są widoczne w Teksasie, Irlandii i częściach Europy kontynentalnej, gdzie regulatorzy i operatorzy sieci pracują nad wersją tego samego problemu z różnymi architekturami sieci i różnym poziomem pilności.

Efekt zaczyna być widoczny na rynku magazynowania energii. Kilku deweloperów aktywnych w projektach w Ameryce Północnej twierdzi, że rozmowy z operatorami centrów danych stały się częstsze w ciągu ostatniego roku lub dwóch, a ich charakter uległ zmianie. To, co zazwyczaj zaczynało się od dyskusji o wymaganiach dotyczących zasilania awaryjnego, rozszerzyło się na pytania o strategie fazowego uruchamiania, narażenie na opłaty za moc szczytową oraz to, w jaki sposób baterie mogą zmniejszyć zależność od pojemności sieci w ciągu lat potrzebnych na pokonanie przeszkód regulacyjnych i budowlanych związanych z modernizacją przesyłu. To inna rozmowa handlowa niż ta, która historycznie napędzała zakupy magazynów energii na skalę użyteczności publicznej.

Dane dotyczące popytu pomagają wyjaśnić dlaczego. IEA szacuje globalne zużycie energii elektrycznej przez centra danych na około 415 TWh w 2024 roku, z podstawową projekcją około 945 TWh do 2030 roku, w większości napędzane przez obciążenia sztucznej inteligencji działające z gęstościami obliczeniowymi, do których konwencjonalna infrastruktura chmurowa rzadko się zbliżała. Dane z Lawrence Berkeley National Laboratory wskazują, że średni czas oczekiwania na połączenie z siecią w USA wynosi około pięciu lat, w porównaniu z mniej niż dwoma na początku 2000 roku. Niektórzy operatorzy kończą budowę obiektów, których jeszcze nie mogą zasilić. Kapitał bezczynnie leżący w tych budynkach ma tendencję do koncentrowania uwagi na alternatywach.

Nie każdy operator centrum danych jest naturalnym klientem magazynu energii. Na rynkach, gdzie dostępne są połączenia z siecią, a koszty energii elektrycznej są niskie, wytwarzanie energii z oleju napędowego pozostaje konkurencyjne pod względem czysto awaryjnym, a inwestycje w przesył są nadal jedyną wiarygodną długoterminową odpowiedzią na ograniczenia przepustowości. Zmienił się próg, przy którym baterie wchodzą do oceny. Deweloperzy stojący w obliczu wieloletnich opóźnień w połączeniach z siecią analizują liczby, które kilka lat temu by odrzucili. Opcja nie stała się tania. Stała się warta wyceny.

Kwestia opłat za moc szczytową przyciągnęła szczególną uwagę operatorów prowadzących duże obciążenia związane ze szkoleniem sztucznej inteligencji. W przeciwieństwie do wnioskowania, które zazwyczaj pobiera energię w stosunkowo stabilnym tempie, klastry szkoleniowe mogą powodować gwałtowne wahania zużycia, gdy duża liczba procesorów działa jednocześnie. Na rynkach, gdzie opłaty za moc szczytową stanowią znaczącą część całkowitych kosztów energii elektrycznej, te wahania przekładają się bezpośrednio na wydatki operacyjne. Deweloperzy magazynów energii współpracujący z klientami centrów danych opisują proces oceny, który znacznie różni się od przetargów na użyteczność publiczną — mniej chodzi o arbitraż energetyczny czy przychody z usług sieciowych, a bardziej o zmniejszenie ekspozycji na szczytowe obciążenia i zarządzanie ryzykiem taryfowym. Zmienia to model zwrotu i eliminuje wymóg, aby klient miał wyrafinowane spojrzenie na hurtowe rynki energii elektrycznej.

Zakupy energii przez przedsiębiorstwa dodają kolejny wymiar. Microsoft, Google i Amazon rozszerzyły zobowiązania do dopasowania zużycia energii elektrycznej do bezemisyjnego wytwarzania w ujęciu godzinowym, a nie rocznym. Cel ten staje się coraz trudniejszy do osiągnięcia w miarę wzrostu całkowitego zapotrzebowania i coraz większej koncentracji geograficznej infrastruktury sztucznej inteligencji. Magazynowanie energii pojawia się w tych rozmowach coraz częściej, choć deweloperzy ostrożnie podchodzą do przesadzania z obecną dynamiką handlową. Ekonomia pozostaje wrażliwa na lokalne dostawy energii odnawialnej, struktury taryf sieciowych i konkretne warunki wszelkich związanych z tym umów zakupu energii.

Przedsiębiorstwa użyteczności publicznej nadal stanowią zdecydowaną większość globalnych zakupów baterii na dużą skalę, a nic w obecnym planie nie sugeruje, że to się zmieni. Zmienił się natomiast rozkład geograficzny, skąd pochodzą poważne zapytania handlowe. W regionach, gdzie dostępność energii stała się naprawdę niepewna, firmy zajmujące się magazynowaniem energii zgłaszają, że firmy technologiczne i operatorzy centrów danych stanowią obecnie rosnącą część ich rozmów. To, czy ta liczba zapytań przełoży się na falę zakupów, czy też pozostanie na poziomie oceny i wyceny opcji, to pytanie, nad którym rynek wciąż pracuje.